Wiosenna chusta szydełkowa

Witajcie!
Jakiś czas temu zaczęłam robić chustę Southbay Shawl, ale mój Mąż stwierdził, że to nie dla mnie tylko na pewno dla mojej siostrzenicy, bo z tej włóczki wygląda...dziecinnie. Posłuchałam Go i stwierdziłam, że faktycznie dla Zuzi na wiosnę będzie w sam raz dlatego chusta na najdłuższym boku ma nieco ponad 100cm, a wygląda następująco:



I wiecie co? Właśnie przymierzam się do zrobienia kolejnej (tym razem dla mnie) z tej samej włóczki, a co! 

Myślicie, że będzie ok? Czy rzeczywiście zbyt kolorowo? ;) Ciekawa jestem Waszych opinii ;)

Pozdrawiam serdecznie, Aiden

Ps.Zastanawiam się jedynie czy nie zrobić innym wzorem, ale nie mogę znaleźć nic rzucającego na kolana :(
Czytaj dalej

Wspólne dzierganie i czytanie.

Witajcie!
Wiem, że ostatnio nie pokazuję nic nowego poza środowymi postami, ale tak się złożyło, że szydełkowo robię prawie same duże rzeczy, a decou prawie całkiem poszło w kąt (aż się zastanawiam czy nie zrobić rozdawajki z resztką moich przydasi, bo szkoda żeby się zmarnowały*).
Dziś znów środa, więc pokażę Wam co u mnie ;)
Książkowo nadal "Księgi Jakubowe", a robótkowo? Sprułam kawałek koca, który pokazywałam Wam w zeszłym tygodniu i postanowiłam zrobić różnej grubości pasu półsłupkami nawijanymi :) Na razie mi się podoba, więc może już tak zostanie ;)


A w międzyczasie skończyłam kolorową chustę i obie książki z poprzedniego tygodnia ;)


Koc z kwadratów nadal "się robi", a ja się zastanawiam nad wzorem na kolejną chustę z tej nitki co wyżej (zostało mi akurat na drugą) i nie mogę znaleźć nic ciekawego. Może macie jakieś propozycje?

Dajcie znać co czytacie i robicie, bo bardzo jestem ciekawa! Szczególnie, że dla mnie często jest to inspiracja co by tu jeszcze zrobić / przeczytać ;)


Pozdrawiam wiosennie, Aiden

*chociaż może coś jeszcze ruszy, bo idzie do mnie przesyłka serwetkowo - drewienkowa.
Czytaj dalej

Wspólne dzierganie i czytanie

Witajcie!
Dziś środa, więc czas na wspólne dzierganie i czytanie. Dziś pokażę Wam trochę więcej zdjęć, bo nie mogłam się zdecydować, którą robótkę i książkę pokazać (a robię/czytam kilka rzeczy).

Najpierw koc, który Wam już pokazywałam i książka, która długo czekała na czytniku na swoją kolej, a w końcu i tak czytam ją głównie na telefonie jak mam chwilę czasu (a nie mam jak skorzystać z czytnika) ;)


"Rok 1752. Do Rohatyna na Podolu przybywają kasztelanowa Katarzyna Kossakowska i towarzysząca jej poetka Elżbieta Drużbacka. Jednym z gości na powitalnej kolacji jest miejscowy proboszcz Benedykt Chmielowski, autor pierwszej polskiej encyklopedii. Ksiądz i poetka, osoby rozmiłowane w księgach, szybko znajdują wspólny język – rozpoczynają rozmowę, którą później kontynuować będą w listach.
Nieco później, także na Podolu, pojawia się młody, przystojny i charyzmatyczny Żyd - Jakub Lejbowicz Frank. Tajemniczy przybysz z odległej Smyrny zaczyna głosić idee, które szybko dzielą społeczność żydowską. Dla jednych heretyk, dla innych zbawca już niebawem ma wokół siebie krąg oddanych sobie uczniów, zaś wywołany przezeń ferment może odmienić bieg historii.
Niemal tysiąc stron, kilkadziesiąt wątków i postaci — Księgi Jakubowe imponują literackim rozmachem, wielością poziomów i możliwych interpretacji. Olga Tokarczuk pełnymi garściami czerpie z tradycji powieści historycznej, poszerzając jednocześnie jej granice gatunkowe. Z ogromną dbałością o szczegóły przedstawia realia epoki, architekturę, ubiory, zapachy. Odwiedzamy szlacheckie dwory, katolickie plebanie i żydowskie domostwa, rozmodlone i zanurzone w lekturze tajemniczych pism. Na oczach czytelników pisarka tka obraz dawnej Polski, w której egzystowały obok siebie chrześcijaństwo, judaizm, a także islam.
Księgi Jakubowe to nie tylko powieść o przeszłości. Można ją czytać również jako refleksyjne, momentami mistyczne dzieło o samej historii, jej zakrętach i trybach, które decydują o losach całych narodów. To właśnie w połowie XVIII wieku, u progu Oświecenia i przed rozbiorami, wybitna pisarka poszukuje odpowiedzi na pytania o dzisiejszy kształt naszej części Europy." - lubimyczytac,pl
Kolejną robótką jest koc, który dopiero co zaczęłam (ale nie wiem czy skończę, bo coś mi nie pasuje) i książka, którą mam nadzieję skończyć przed Świętami ;)


"Szary człowiek kontra wielka korporacja. Dyskryminacja kontra tolerancja.
Chyłka kontra Oryński.
Żona i córka robotnika z Ursynowa giną tragicznie w niewyjaśnionych okolicznościach. Ich polisa na życie jest tak duża, że towarzystwo ubezpieczeniowe nie spieszy się z jej wypłaceniem. Pogrążony w żałobie mężczyzna spodziewa się problemów, ale to, co go spotyka, przechodzi jego najśmielsze obawy...
Ubezpieczyciel odmawia wypłaty, twierdząc, że to robotnik zamordował rodzinę. Zaraz potem prokuratura stawia mu zarzuty, a on rozpoczyna walkę o uniewinnienie i własny honor. Pomaga mu prawniczka, która niedawno pogrzebała całą swoją karierę." - lubimyczytac.pl

I na koniec chusta, której nie mogę coś skończyć i książka, którą czytam kawałkami ;)


"Kołodziejczyk zagląda do mieszkań naszych sąsiadów, siada na ławce w parku, w poczekalni, pubie. Z podsłuchanych rozmów na korytarzu, na balkonie i przy świątecznym stole tworzy portrety – typy mieszkańców wielkich miast: przyjezdnych i autochtonów, z pokolenia przedwojennego i tych najmłodszych.Piętnaście opowieści, które składają się na Dysforię przedstawiają ludzi w różnych „miejskich fazach życia”, ich emocje, problemy, rejestrowanie codzienności i odbieranie drugiego człowieka. Co odkrył pewien „metrobudowlaniec”, wynajmujący pokój u dawnej „powstanki warszawskiej”? Czym żyją lokatorzy nowego apartamentowca, zbudowanego tak, że łatwo wzajemnie się podglądać? Czego naprawdę życzą swej bogatej i odnoszącej sukcesy „przyjaciółce” jej koleżanki, analizując jej kłopoty w małżeństwie?
Autor opisuje biedę i bogactwo, głupotę i swego rodzaju mądrość, butną młodość i mało rozumiejącą starość, podsłuchując swe postaci tyleż przez niewidoczną ścianę, jakby był gdzieś tam i słyszał, co od najbardziej osobistego, intymnego środka. Jego Polska jest tyleż barwna, wkurzająca, dramatyczna i absurdalna, co prawdziwa do bólu.
Inteligentna, ale też cierpka lektura, którą powinno się czytać na osobności – grozi niekontrolowanymi wybuchami śmiechu i zakłopotaniem, bo na każdej stronie znajdziemy kolegów z pracy, kogoś z rodziny i siebie samych." - lubimyczytac.pl

Co Wam się najbardziej podoba? Jestem też bardzo ciekawa co czytacie / robótkujecie! 


Pozdrawiam serdecznie, Aiden
Czytaj dalej

Wspólne dzierganie i czytanie.

Witajcie!
Dziś środa, wiec czas na wspólne dzierganie i czytanie :) 
Co do dziergania to jestem ostatnio nudna i cały czas robię to samo (w końcu czas to kiedyś skończyć) czyli kolejny koc z kwadratów ;)




Na ostatnim zdjęciu od razu widać co czytam ;)

Zabrałam się ostatnio za książkę "Dysforia. Przypadki mieszczan polskich" i...ledwo zaczęłam, bo coś w ostatnich dniach mało czytałam, ale mam nadzieję, że szybko się to zmieni.


"Nową książką Marcin Kołodziejczyk potwierdza, że jest dziś jednym z najlepszych i najbardziej oryginalnych obserwatorów rzeczywistości, a szkoła polskiego reportażu, znaczona nazwiskami Wańkowicza czy Krall, ma godnego następcę w nowym pokoleniu.
Kołodziejczyk zagląda do mieszkań naszych sąsiadów, siada na ławce w parku, w poczekalni, pubie. Z podsłuchanych rozmów na korytarzu, na balkonie i przy świątecznym stole tworzy portrety – typy mieszkańców wielkich miast: przyjezdnych i autochtonów, z pokolenia przedwojennego i tych najmłodszych.
Piętnaście opowieści, które składają się na Dysforię przedstawiają ludzi w różnych „miejskich fazach życia”, ich emocje, problemy, rejestrowanie codzienności i odbieranie drugiego człowieka. Co odkrył pewien „metrobudowlaniec”, wynajmujący pokój u dawnej „powstanki warszawskiej”? Czym żyją lokatorzy nowego apartamentowca, zbudowanego tak, że łatwo wzajemnie się podglądać? Czego naprawdę życzą swej bogatej i odnoszącej sukcesy „przyjaciółce” jej koleżanki, analizując jej kłopoty w małżeństwie?
Autor opisuje biedę i bogactwo, głupotę i swego rodzaju mądrość, butną młodość i mało rozumiejącą starość, podsłuchując swe postaci tyleż przez niewidoczną ścianę, jakby był gdzieś tam i słyszał, co od najbardziej osobistego, intymnego środka. Jego Polska jest tyleż barwna, wkurzająca, dramatyczna i absurdalna, co prawdziwa do bólu.
Inteligentna, ale też cierpka lektura, którą powinno się czytać na osobności – grozi niekontrolowanymi wybuchami śmiechu i zakłopotaniem, bo na każdej stronie znajdziemy kolegów z pracy, kogoś z rodziny i siebie samych." - lubimyczytac.pl

A Wy co czytacie? :)

Pozdrawiam serdecznie, Aiden
Czytaj dalej

Jesienno - zimowa chusta i kilka słów o Yarnart Magic Fine

Witajcie!
Jakiś czas temu postanowiłam zrobić sobie jesienno - zimową chustę do owinięcia szyi (jak jest mi zimno w szyję to od razu cała marznę). Chusta miała być łatwa, szybka i...bezmyślna. Dokładnie chodziło o to, żeby dało się ją robić patrząc jednocześnie na bawiące się maluchy.
Wybór padł na granny shawl, włóczkę Yarnart Magic Fine (całkiem fajną na pierwszy rzut oka) i szydełko nr 4.

Czemu włóczka fajna na pierwszy rzut oka? 


Bo jest miękka i w miarę niegryząca (przy 50% zawartości wełny, drugie 50% to akryl), ale za to jest bardzo lekko skręcona (w pewnym momencie nitka "rozeszła" mi się w dłoni przy robótce i musiałam wiązać supełek, a w połowie drugiego motka miejsce wiązania nitki przez producenta wypadało tak niefortunnie, że w jest skok od granatowego do bardzo jasnego (czego na szczęście nie widać jak chusta jest zamotana pod szyją). 
Drugi raz jednak zastanowię się nad kupnem tej włóczki.

Z dwóch motków wyszła mi chusta o wymiarach ok. 150 cm (najdłuższy bok) x 60 cm (odległość do wierzchołka).




Jak Wam się podoba?


Pozdrawiam serdecznie, Aiden
Czytaj dalej

Wspólne dzierganie i czytanie

Witajcie!
Dziś środa, więc znów nadszedł czas na "Wspólne dzierganie i czytanie". 
Jeśli chodzi o czytanie to zaczęłam "Inną duszę" Orbitowskiego.


"Ale chyba są inne duchy, wiesz, takie, co żyją w człowieku obok tych naszych dusz, zwyczajnych. I czegoś tam sobie chcą. Niektóre są ciche, inne głośne. Wrzeszczą, hałasują. To jest nie do wytrzymania. Znaczy, tak mi się wydaje, że z takim duchem w środku strasznie ciężko żyć, zwłaszcza jak on chce czegoś, na co ty nie masz ochoty.
Miasto. Zniszczone, obdrapane i brudne kamienice. Zmęczeni ludzie w ubłoconych, wiecznie spóźnionych i zatłoczonych autobusach. Przygnębienie i pustka. I nagle w jednej głowie kiełkuje ta dziwna myśl, nieodparte pragnienie. Bez motywu, bez powodu, jak głód. Tak jakby ciało przejmowała inna dusza, która nakazuje to zrobić, i nie można od niej uciec.
Pewnego dnia miasto zatrzyma się przerażone zbrodnią." - lubimyczytac.pl

A jeśli chodzi o dzierganie to nadal robię chustę z zeszłego tygodnia, ale już mam tylko końcówkę ;)



A Wy co teraz czytacie? A co dziergacie? Bardzo jestem ciekawa!

Pozdrawiam serdecznie, Aiden
Czytaj dalej