Jamniczy cudak czyki szydełkowy pies.

Witajcie! 
Jakiś czas temu mój Tatuś zażyczył sobie szydełkowego jamnika (bo zobaczył polubiony przeze mnie post w jakiejś grupie na facebooku), więc postanowiłam mu zrobić jamnika na imieniny. Nie mogłam znaleźć już tamtego postu, ale znalazłam za to wzór na jamnika na blogu Stip & Haak (którym mimo, tego że jest po holendersku jest bardzo zrozumiały) i tak powstał ten dziwaczny jamnik ;)
Dawno żadna robótka nie dała mi tak w kość jak ten niewielki zwierzak ;) 
Robiłam podwójną nitką i okazało się, że będzie mało, więc postanowiłam brązowemu psu dorzucić trochę białego, ale...białego też było mało, więc łapki ma szare ;)






Przemilczę to ile razy wbiłam sobie igłę w palec próbując go zszyć! Zszywanie maskotek zwykłą igłą nie jest najsensowniejszym pomysłem ;)

Jak Wam się podoba taki cudak? 

Na pewno w oryginale autorki wzoru jest dużo ładniejszy, ale jak na moje początki z maskotkami nie jest chyba najgorszy, prawda? 
Mnie się podoba! 

Pozdrawiam serdecznie, Aiden

Ps. Podziwiam wszystkie dziewczyny, które szydełkują maskotki, bo to naprawdę ciężka robota ;)
Czytaj dalej

Decoupagowe drobiazgi czyli serduszka mocno postarzone.

Witajcie!
W końcu udało mi się zrobić zdjęcie pięciu serduszkom, które zrobiam dla siostry do nowego domu. Serduszka są z Eko-Deco zdobione dwustronnie - z jednej strony bez, a z drugiej babeczki ;) 














Pozdrawiam serdecznie, Aiden
Czytaj dalej

Wspólne dzierganie i czytanie z Maknetą.

Witajcie!

Dziś środa, więc czas na wspólne dzierganie i czytanie z Maknetą.
U mnie robótek wyzaczynanych kilka, a i książek chyba tyle samo, jednak najczęściej dłubię ostatnio elementy do koca wzorem sunburst granny, a książka na dziś to "Sedinium" Leszka Hermana

"W spokojny, piątkowy wieczór, w samym centrum miasta zapada się parking podziemny niedawno wzniesionego biurowca. Katastrofa budowlana odsłania nieznane podziemia, w których od końca wojny stoi wrak niemieckiej, wojskowej ciężarówki. Za, podziurawioną kulami szybą szoferki tkwi trup kierowcy, a na pace znajduje się ładunek, który wywraca do góry nogami spokojne życie kilku osób – architekta, który musiał się tutaj znaleźć z racji pełnionej funkcji, dziennikarki, która, zostając po godzinach w redakcji, mimowolnie stała się uczestniczką wydarzeń oraz potomka starej, pomorskiej rodziny, który na wieść o katastrofie przybywa do miasta swoich przodków." - http://muza.com.pl/

Pozdrawiam serdecznie, Aiden

Ps. Jak myślicie koc lepszy w rozmiarze dziecięcym czy dużym? ;)
Czytaj dalej

Szydełkowe inspiracje - maskotki.

Witajcie!
Nie było mnie kilka dni, ale nie dlatego, że nic nie robię, a dlatego, że większość rzeczy robię na prezenty, więc nie mogę pokazać. Oprócz prezentów robiłam też szydełkowego królika dla mojego starszego dziecka (ale złamałam szydełko i mam przerwę), więc postanowiłam pokazać Wam kilka szydełkowych maskotek (a przy okazji zapisać sobie w jednym miejscu kolejne do zrobienia). 

Na początek króliczki, które złamały mi szydełko! A raczej jeden z nich. U mnie aktualnie jest to tylko pół króliczka, ale od razu mogę Wam napisać, że robi się je bardzo fajnie, a opis jest zrozumiały i czytelny.


Następnie króliczek, którego zamierzam zrobić dla...siebie. A co! W końcu potem można mu dorabiać różne sukienki i znów jest zajęcie ;)


Kolejna będzie sówka, którą już kiedyś zrobiłam z resztek. Bardzo łatwa, szybko się ją robi i spokojnie wystarczą na nią resztki włóczki z innych projektów. 



Nadszedł czas na...jamnika. Kiedyś mój Tato zażyczył sobie po jednym egzemplarzu każdej maskotki jaką będę robić (pod warunkiem, że nie będzie różowa), a po jakimś czasie zobaczył w jednej z facebokowych grup jamnika i zażyczył sobie pieska. Będzie go miał! Co prawda mój będzie pewnie w jednym kolorze, ale wzór się przyda ;)


Następne będą małpki z dużymi stopami. Ta ruda podbiła moje serce! 


A na koniec dwie kolejne zabawki, które chyba ryzykownie publikować obok siebie, ale może nie dojdzie do tragedii...




Mam nadzieję, że podobają Wam się powyższe inspiracje - kolejny post tego typu będzie o ozdobach choinkowych i ukaże się całkiem niedługo.

Pozdrawiam serdecznie, Aiden

Ps. Za nic w świecie nie jestem w stanie wyśrodkować zdjęć - w końcu dziś piątek trzynastego (mam nadzieję, że później uda mi się to poprawić. 


Czytaj dalej

Wspólne dzierganie i czytanie z Maknetą.

Witajcie!

Dziś środa, więc pora na wspólne dzierganie i czytanie (mimo chorych dzieci, które skutecznie utrudniają i jedno i drugie) z Maknetą  ;) 

U mnie jako dzierganie zalicza się zaczęta jakiś czas temu narzuta, którą rzuciłam w kąt dla innych rzeczy, ale mam nadzieję w końcu ją zrobić. Albo spruć, bo coś nie do końca jestem do niej przekonana, a z drugiej strony pruć mi się nie bardzo chce, więc pewnie będę robić dalej.
Co do czytania to kończę zaczętą jakiś czas temu książkę Marii Ernestam - "Córki marionetek"


"Pewnego letniego popołudnia na początku lat 80. jedenastoletnia Mariana dokonuje mrożącego krew w żyłach odkrycia. Na karuzeli, do jednego z drewnianych koni, przywiązano jej ojca. Ktoś go śmiertelnie postrzelił, a policja nie może znaleźć sprawcy okrutnego morderstwa.


Trzydzieści lat później Mariana nadal mieszka w tym samym miejscu. Z wielką pasją i oddaniem prowadzi rodzinny sklep z zabytkowymi lalkami. Spokojne i przewidywalne życie kobiety przerywa nagłe pojawienie się Amerykanina Amnona Goldsteina, który bardzo szybko zyskuje zaufanie mieszkańców szwedzkiego miasteczka. Amnon ma w planach odrestaurować starą piekarnię, ale także wyjaśnić pewien sekret z przeszłości.

Przybycie do miasteczka nieznajomego otworzy całkiem nowy rozdział w życiu Mariany, która będzie zmuszona skonfrontować się z nigdy niewyjaśnioną tragedią. Obecność Goldsteina wywoła lawinę nieprzewidywalnych i tajemniczych zdarzeń, a mieszkańcy miasteczka nagle odważą się robić rzeczy, o których przedtem nawet nie śnili." - lubimyczytac.pl



Pozdrawiam serdecznie, Aiden
Czytaj dalej

52 książki - Październik

Witajcie!
Październik był lepszy pod względem czytania od poprzednich miesięcy (na szczęście!), a to głównie za sprawą Remigiusza Mroza i Patrycji Gryciuk, których książki czytałam nawet idąc do sklepu (zawsze to chwila po drodze, a czytnik na szczęście jest lekki i poręczny), a przez "Zaginięcie" to nawet zarwałam noc (co rzadko mi się ostatnio zdarza), ale przejdźmy do rzeczy...

Miesiąc zaczęłam od Ekspozycji Mroza.


"Termin "ekspozycja" ma przynajmniej pięć znaczeń. Podobnie wieloznaczny jest każdy krok mordercy.
Pewnego ranka turyści odkrywają na Giewoncie makabryczny widok – na ramionach krzyża powieszono nagiego mężczyznę. Wszystko wskazuje na to, że zabójca nie zostawił żadnych śladów.
Sprawę prowadzi niecieszący się dobrą opinią komisarz Wiktor Forst. Zanim tamtego ranka stanął na Giewoncie, wydawało mu się, że widział w życiu wszystko. Tropy, jakie odkryje wraz z dziennikarką Olgą Szrebską, doprowadzą go do dawno zapomnianych tajemnic… Winy z przeszłości nie dadzą o sobie zapomnieć. Okrutne zbrodnie muszą zostać odkupione." - lubimyczytac.pl

Następnie było 450 stron Patrycji Gryciuk.


"Ktoś musi zginąć, żeby o tej książce zrobiło się głośno…

W świecie w którym wszystko jest na sprzedaż, skrajne i drastyczne posunięcia marketingowe nie dziwią już nikogo. Ale czy ktokolwiek zdecydowałby się na zabójstwo, aby wypromować nową książkę?
Wiktoria Moreau to królowa kryminału, która w przeddzień wyczekiwanej przez miliony czytelników premiery najnowszej książki, zostaje posądzona o zniesławienie. Zamiast cieszyć się ze spotkań z wielbicielami, uczestniczy w procesie sądowym i policyjnym śledztwie w sprawie serii morderstw popełnianych według fabuły powieści jednego z jej największych konkurentów." - lubimyczytac.pl

A później znów Mróz i jego duet Chyłka & Oryński czyli i Kasacja. 



"Manipulacje, intrygi i bezwzględny, ale też fascynujący prawniczy świat…
Syn biznesmena zostaje oskarżony o zabicie dwóch osób. Sprawa wydaje się oczywista. Potencjalny winowajca spędza bowiem 10 dni zamknięty w swoim mieszkaniu w towarzystwie ciał zamordowanych osób.
Sprawę prowadzi Joanna Chyłka, pracująca dla bezwzględnej, warszawskiej korporacji. Nieprzebierająca w środkach prawniczka, która zrobi wszystko, by odnieść zwycięstwo w batalii sądowej. Pomaga jej młody, zafascynowany przełożoną, aplikant Kordian Oryński. Czy jednak wspólnie zdołają doprowadzić sprawę do szczęśliwego finału?
Tymczasem ich klient zdaje się prowadzić własną grę, której reguły zna tylko on sam. Nie przyznaje się do winy, ale też nie zaprzecza, że jest mordercą.
Dwoje prawników zostaje wciągniętych w wir manipulacji, który sięga dalej, niż mogliby przypuszczać." - lubimyczytac.pl

Później dokończyłam książkę Cała nadzieja w Paryżu po której spodziewałam się czegoś lepszego (może dlatego skończyłam ją dopiero teraz, bo zaczęłam w...czerwcu).


"Napisany do amerykańskiego pisarza list, w którym Eve zachwyca się wyjątkowo plastycznie oddaną przez niego sceną kulinarną, staje się początkiem znajomości, która powoli przemieni życie ich obojga.
Eve jest po czterdziestce, jej mąż mieszka z drugą żoną, córka wyprowadziła się do Londynu. Z kolei Jackson, który wydał już kilka powieści i ma grono swoich wiernych czytelników, czuje, że w jego własnym życiu wciąż wieje pustką. Oboje mają to samo hobby: gotowanie. Pasja do odkrywania smaków i aromatów ich zbliża, ale życie otwiera przed nimi więcej niespodzianek.
Pełne realizmu i ciepła postacie, narracja wolna od płaskiego sentymentalizmu, życie płynące w rytmie słodko-gorzkich rocznic i rodzinnych wydarzeń – książka, którą smakuje się z przyjemnością, bez fastfoodowego pośpiechu, z uśmiechem, refleksją, nutą optymizmu i palącym zaciekawieniem." - lubimyczytac.pl

Kolejną książką było Zaginięcie Mroza (a jakże!) czyli znów Chyłka & Oryński - lubię ten duet ;)


"Trzyletnia dziewczynka znika bez śladu z domku letniskowego bogatych rodziców. Alarm przez całą noc był włączony, a okna i drzwi zamknięte. Śledczy nie odnajdują żadnych poszlak świadczących o porwaniu i podejrzewają, że dziecko nie żyje.

Doświadczona prawniczka, Joanna Chyłka, i jej początkujący podopieczny, Kordian Oryński, podejmują się obrony małżeństwa, któremu prokuratura stawia zarzut zabójstwa. Proces ma charakter poszlakowy, mimo to wszystko zdaje się wskazywać na winę rodziców – wszak gdy wyeliminuje się to, co niemożliwe, cokolwiek pozostanie, musi być prawdą…" - lubimyczytac.pl

A na koniec była Całodobowa księgarnia pana Penumbry, która też mi się podobała.


"MAGICZNA OPOWIEŚĆ O KSIĄŻKACH I NOWOCZESNYCH TECHNOLOGIACH, SZYFRACH, SPISKACH, PRZYJAŹNI I MIŁOŚCI
Młody projektant stron internetowych Clay Jannon, nie mogąc znaleźć pracy w swojej branży, przyjmuje posadę w całodobowej księgarni pana Penumbry, gdzie zamiast zwykłych książek na półkach stoją zaszyfrowane tomy. W środku nocy zgłaszają się po nie najprzedziwniejsi osobnicy, członkowie sekretnego stowarzyszenia, które od pięciu wieków próbuje odczytać zawierającą sekret nieśmiertelności księgę Założyciela. Zdolności techniczne Claya robią ogromne wrażenie na Panu Penumbry. Zaszyfrowany tekst księgi zostaje przepuszczony przez najpotężniejsze komputery świata. Wszyscy czekają z zapartym tchem na wynik, nie podejrzewając, że rozwiązanie kryje się całkiem gdzie indziej... 
HISTORIA ZACZYNA SIĘ W TAJEMNICZEJ KSIĘGARNI W SAN FRANCISCO, ALE SZYBKO WYCHODZI POZA JEJ PRÓG, ROZPRZESTRZENIA SIĘ NA CAŁY ŚWIAT, A NAWET SIĘGA W PRZESZŁOŚĆ…" - lubimyczytac.pl

Jak widzicie był to całkiem udany miesiąc, bo kilka książek jest naprawdę godnych polecenia i  większość z nich chętnie przeczytam ponownie za jakiś czas (odpuszczę sobie jedynie "Całą nadzieję w Paryżu", bo niespecjalnie mi przypadła do gustu), a na kolejną książkę Mroza czekam z niecierpliwością ;) 

Pozdrawiam serdecznie, Aiden
Czytaj dalej

Retro czyli pudełko mocno postarzone

Witajcie!
Dziś miałam napisać październikowe podsumowanie czytelnicze, ale postanowiłam pochwalić się Wam kolejnym pudełkiem ;)
Znów pudełko z eko - deco (o to) i papier z ITD (o ten), bejca, biała farba i bitum. Tym razem dodatkowo odbiłam szablon z różą na przodzie i w środku na wieczku (czemu oczywiście nie zrobiłam zdjęć). Całość wygląda tak:







Czeka mnie jeszcze wkręcenie zewnętrznych zawiasów, bo jeden z oryginalnych jest słabo zamocowany i nie trzyma zbyt stabilnie, a szkoda, żeby całość się rozpadła z powodu kiepskiego zawiasu.

Mam nadzieję, że całość Wam się podoba ;)


Na samym początku zamierzałam jeszcze przykręcić zapięcie, ale potem okazało się, że nieco za wysoko odbiłam różę na przodzie i zapięcie się nie zmieści (tak to jest jak się szablonów i masy używa raz na rok)  ;)
Pozdrawiam serdecznie, Aiden
Czytaj dalej