Dziecięce pudełko i pożegnanie z decou.


Jak już kiedyś wspominałam nadszedł czas na zrobienie sobie przerwy od decoupagu (i tak trochę naciągnęłam termin...) i zajęcie się innymi sprawami, więc posty pewnie będą pojawiać się jeszcze rzadziej, ale mam nadzieję, że blog nie zarośnie pajęczyną całkowicie. Obiecuję, że czasem coś napiszę, a może i pokażę, bo w zanadrzu mam jeszcze kilka niepokazywanych wcześniej prac, więc będzie akurat!

Dziś chciałabym się pochwalić pudełkiem zrobionym dla pewnego małego chłopca, który nawet nie pojawił się jeszcze na świecie (ale za to już strasznie rozrabia), ale za to już ma swoją skrzyneczkę na pamiątki ;) W późniejszym terminie do skrzynki dojdzie metryczka wewnątrz na wieku i sklejkowe imię na przodzie (wiecie gdzie można kupić nieduże sklejkowe literki w rozsądnej cenie?), więc pewnie pojawi się to pudełko tutaj jeszcze raz. Może nawet z właścicielem? ;)







W pewnym momencie zamierzałam zmienić dół tego pudełka na taki jak jest przy tym (tylko w brązie i beżu), ale jednak wróciłam do pierwszego pomysłu.

Jak myślicie, który dół byłby lepszy?


Pozdrawiam, Aiden.

Ps. Jak Wam się podoba taka obróbka zdjęć? Coś ostatnio nie mogę znaleźć w mieszkaniu odpowiedniego miejsca do zrobienia dobrych zdjęć, więc muszę kombinować ;)

Czytaj dalej

Cukierasowy post

Miało dziś nie być nowego posta na blogu, ale skoro Magiczna Kartka rozdaje słodkości to post być musi ;)


:)
Czytaj dalej

WYZWANIE blogowe {lipiec} – 5 dni do lepszego bloga

Ostatni dzień wyzwania blogowego przede mną - tym razem należy opisać swój typowy dzień. 
Moje dni są przeważnie bardzo podobne do siebie i różnią się w zależności czy Mąż ma wolne czy nie ;) Tych pierwszych jednak jest więcej, więc to chyba one będą dziś typowe.
Dzień zaczyna się przeważnie od pytania, które zadaje mój Mąż, czyli: "Chcesz kawę? A śniadanie ci zrobić?" - tak, właśnie tak zaczyna się mój dzień ;) A wszystko przez to, że mój Mąż wstaje o 5:30 i zaczyna szykować się do pracy, a ja mogę jeszcze do 6 - 6:15 poleżeć (no...chyba, że Brzdąc ma inne plany co do mojej osoby) - później zaczyna się dzień. 
Pierwszą rzeczą jaką ostatnio robię po wyjściu Męża do pracy jest uspokajanie histerii Brzdąca, że "Tatuś posiedł do paci", a później najczęściej jest "pisianie" albo "ćitanie" czyli rysowanie kredką na kartce (lub parkiecie jeśli kartka okazuje się zbyt mała) lub przeglądanie po raz tysięczny książki "Zosia Samosia i inne wiersze", bo na ilustracjach jest "kotek hoopsii" (kotek śpi) i "buba" (krowa), więc to już automatycznie jest ulubiona książka Brzdąca ;)
Później robimy coś, co wcześniej nieco mnie denerwowało (bo jak to? to po co ja wstawałam tak wcześnie?) czyli Brzdąc idzie spać i tak mniej więcej do 10 mam nieco spokoju i czas na wypicie kawy (już zimnej!) i poranne zabiegi toaletowe oraz (niekoniecznie lubiane) sprzątanie mieszkania i doprowadzanie go do ładu. W tym czasie też najczęściej sobie coś tworzę i kombinuję, bo w końcu to czas dla mnie! ;)
Po drzemce bywa różnie i to już zależy od Brzdąca, bo:
  • ogląda bajki na youtube (to mam jeszcze pół godzinki wolnego)
  • woła o spacer (i wtedy idziemy na spacer i robimy drobne zakupy)
  • idziemy do dziadków* (i wtedy mam trochę spokoju znów).

Tak czy inaczej (w przypadku dwóch pierwszych opcji) ok. 13 zaczyna się samotna zabawa Brzdąca, bo przychodzi czas na gotowanie obiadu i moje ogólne przebywanie w kuchni, więc on albo się bawi, "ryśuje" albo ogląda jakąś bajkę (oglądanie przez niego bajki przeważnie wygląda tak, że bajka leci, a on robi milion innych różnych rzeczy i od czasu do czasu zerka w stronę monitora). 
Później z pracy wraca Mąż i...ogólnej radości nie ma końca, bo Brzdąc od razu biegnie się chwalić co on to zrobił i co on to się nauczył (czyli na przykład woła "piesek ścieka! ścieka!" hau!"), a następnie wszyscy zjadamy obiad i...tu już kończy się typowy dzień, a zaczyna się improwizacja ;) 
Bo albo siedzimy w domu i Brzdąc z Tatusiem zaczynają swoje zabawy, a ja oddalam się do swoich zajęć (jak jest paskudna pogoda) albo idziemy gdzieś na spacer i Oni gonią, a ja się toczę za nimi ;)
Po powrocie do domu to już tylko kolacja, kąpiel Brzdąca i próba przekonania go, że jest bardzo śpiący i czas spać (oraz próba przekonania mnie, że wcale aż tak śpiąca nie jestem i mogę jeszcze coś porobić, a nie zasypiać na stojąco) :)
A później to już typowy dzień kończy się...różnie ;) 


Pozdrawiam serdecznie, Aiden.


*to już zależy czy babcia / dziadziu są w domu

Ps. Ominęłam kilka szczegółów, ale to w końcu tylko szczegóły ;)


Dzięki wszystkim, którzy tu wpadali przez te kilka dni (a było Was więcej niż normalnie) i...zapraszam częściej ;) 


Czytaj dalej

WYZWANIE blogowe {lipiec} – 5 dni do lepszego bloga

Dziś przedostatni dzień wyzwania blogowego i jego tematem jest "Ulubiona książka / album muzyczny / film do którego lubicie powracać" i...jest to chyba najtrudniejszy dla mnie temat w tym wyzwaniu ;) 
Prawdę mówiąc nie mam ani ulubionej książki, ani albumu czy filmu - nie przywiązuję do takich rzeczy większej wartości emocjonalnej czy sentymentalnej i tym sposobem mam kilka rzeczy, które po prostu lubię i staram się do nich wracać jak tylko mam czas, ale żadne z nich nie jest związane z jakimiś szczególnymi wspomnieniami czy przeżyciami. 

Uwielbiam książki Chmielewskiej (prawie wszystkie), uwielbiam "Władcę Pierścieni" Tolkiena, a film mogę oglądać w kółko, ale niestety nie mam aż tyle wolnego czasu, a z albumami też problem, bo słucham dużo różnej muzyki i często wracam do albumów zespołów Helloween czy Iron Maiden, bo po prostu fajnie grają! ;)
Czytaj dalej

WYZWANIE blogowe {lipiec} – 5 dni do lepszego bloga

Dziś trzeci dzień wyzwania blogowego, więc czas napisać o rzeczach, które lubię i o tych, których nie znoszę. Wbrew pozorom nie jest to wcale takie łatwe, bo przecież gusta nam się zmieniają (a mnie to już bardzo często) i całkiem prawdopodobne, że za miesiąc ta lista będzie już nieaktualna. 
Przechodząc do rzeczy:

10 rzeczy, które lubię: 

(kolejność całkowicie przypadkowa)


  1. Lubię, gdy mogę rano w spokoju wypić kawę (co ostatnio zdarza się coraz rzadziej, bo Brzdąc zaczyna rezygnować z porannej drzemki i od 6 rano wymaga zabaw i uwagi).
  2. Lubię, gdy wieczorem mogę poczytać książkę przed snem (jeśli oczywiście nie padam ze zmęczenia lub mój ciążowy brzuch nie daje mi w kość).
  3. Lubię, gdy mój Mąż ma wolne (bo mogę dłużej pospać i uwielbiam, gdy później spędzamy czas w trójkę!).
  4. Lubię, gdy w ciągu dnia mam chwilę na moje rękodzielnicze dłubanki (na szczęście Brzdąc jeszcze sypia w dzień!).
  5. Lubię Bób (akurat gotuje się w kuchni, więc szkoda byłoby go tutaj ominąć ;)).
  6. Lubię, gdy jest ładna pogoda i można spokojnie z Brzdącem iść na długi spacer.
  7. Lubię (a wręcz uwielbiam!) słyszeć rano "kocham će, ja će teś" (bo Brzdąc jest samowystarczalny i odpowiada sobie na wyznania miłości ;).
  8. Lubię, gdy moje rękodzielnicze pomysły okazują się trafne i udaje mi się je zrealizować. 
  9. Lubię, gdy Brzdąc się uśmiecha i śmieje na głos.
  10. Lubię gotować (szczególnie dla Męża i dla Brzdąca, obaj są żarłoki i wszystko jest "siupel!").

10 rzeczy, których nie znoszę:

(kolejność także całkowicie przypadkowa)


  1. Nie znoszę prasowania (na szczęście mam takiego Męża, któremu prasowanie nie przeszkadza, a nawet twierdzi, że to lubi).
  2. Nie znoszę, gdy Brzdąc ma dzień pt. "Dziś będę na nie i koniec kropka!" (hmm..bunt dwulatka? Może, w każdym razie coraz częściej na każde moje pytanie słyszę "nie" - tym sposobem dziś na śniadanie chciał "nie" jak proponowałam kanapkę z serkiem albo pomidorem ;)
  3. Nie znoszę porannego wstawania (szczególnie teraz, gdy nie mogę zasnąć i często budzę się w nocy.
  4. Nie znoszę głupoty i ignorancji.
  5. Nie znoszę tego, że są rzeczy, których nie dam rady zrobić (bo brakuje siły, bo za ciężko, bo za szybko...)
  6. Nie znoszę jeździć komunikacją miejską w czasie upałów (a właśnie mnie to za chwilę czeka!)
  7. Nie znoszę, gdy coś mi się nie udaje i jest nie tak jak zaplanowałam.
  8. Nie znoszę zmiany planów w ostatniej chwili (chyba, że to ja je zmieniam ;)
  9. Nie znoszę wiecznie narzekających ludzi (sama nieraz za dużo narzekam!)
  10. Nie znoszę porażek. 


Co do rękodzielniczych (S)tworków to mam w planach zrobię jeszcze coś z decoupagu przed porodem, ale to nic pewnego, a na pewno jeszcze nie teraz, bo...dziergam na szydełku kocyk dla drugiego Syna. Tak, tak - upały, a ja siedzę z włóczką i dziergam! I to kocyk! Boję się jednak, że jakbym czekała na koniec upałów to mogłabym nie zdążyć, bo termin już na wrzesień, a mnie to pewnie trochę czasu zajmie, bo szydełko nie jest moją mocną stroną (tylko mojej Mamusi!), ale tak sobie wymyśliłam* i już! ;)

Pozdrawiam serdecznie, Aiden.

*Tak to jest jak z przyczyn zdrowotnych ma się odwyk od decoupagu (bo ciąża, bo to tak do końca nie wiadomo co z toksycznością preparatów, a po co ryzykować) i ręce świerzbią do robienia czegokolwiek ;)
Czytaj dalej

WYZWANIE blogowe {lipiec} – 5 dni do lepszego bloga.

Dziś drugi dzień wyzwania blogowego, a więc...dlaczego bloguję?

Początkowo blog służył mi do pokazywania tego, co udało mi się stworzyć w decou i...do niczego więcej, więc najczęściej stare posty to dwa - trzy zdjęcia (niekoniecznie udane) i nic więcej ;) Teraz oprócz oczywistego pokazywania moich rękodzielniczych poczynań chciałabym aby służył także do komunikacji pomiędzy mną, a czytelnikami - tymi zafascynowanymi rękodziełem i tymi, którzy wpadają tu od czasu do czasu sprawdzić co u mnie ;)
Mam nadzieję, że z czasem uda mi się przełamać i pisać w postach więcej niż 'obowiązkowe' dwa lub trzy zdania (co nie jest dla mnie takie łatwe, bo talentu pisarskiego nigdy nie miałam i zawsze wolałam liczby niż litery, a z nich ciężko ułożyć blogowego posta ;)), poszerzyć tematykę bloga (intensywnie nad tym myślę!), a jednocześnie nie zanudzać Was szczegółami mojego życia prywatnego opowiadając w kółko o tym samym ;)
Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze wydobyć potencjał z tego miejsca i rozwinąć blogowe skrzydła.

Pozdrawiam, Aiden

Czytaj dalej

WYZWANIE blogowe {lipiec} – 5 dni do lepszego bloga.

Ostatnio coraz mniej rzeczy mam Wam do pokazania, więc na blogu pustka. Żeby ją trochę zapełnić postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu blogowym (zresztą dawno wyzwań żadnych nie było na blogu) i co nieco napisać na temat bloga i mnie samej. 


Dzień 1. - Historia nazwy bloga. 


Do końca nie wiem sama czy ta nazwa ma jakąkolwiek sensowną historię czy to po prostu przypadek - a to dlatego, że za żadne skarby świata nie mogę sobie przypomnieć skąd wzięło się 'Aiden' jako mój pseudonim blogowo - forumowy. Może to z jakiejś książki? Albo filmu? Teraz już nie pamiętam, ale od tego właśnie się zaczęło, a że pierwsze rękodzielnicze kroki zaczęłam stawiać w decou(pagu) to drugi człon przyszedł sam.
Aktualnie nieco żałuję, że nazwą powiązałam się z jedną dziedziną rękodzieła, bo ostatnio zaczynam się chwytać innych rzeczy i tematyka bloga może ulec zmianie, a nazwy już szkoda - na szczęście nie dla każdego jest ona tak oczywista ;)


Jutro kolejny post, a w nim przyczyny mojego blogowania ;) 

Pozdrawiam, Aiden.

Czytaj dalej

Etui na czytnik w kilku zdjęciach ;)

Przymierzam się do tego postu już kolejny raz i cały czas nie jestem zadowolona ze zdjęć! Cały czas to nie jest to o co mi chodziło, ale chyba po prostu lepszych nie zrobię, więc niech będą jakie są.







Całość z pomarańczowej alcantary z aplikacją z szydełkowych kwiatków i listków zrobionych ręcznie przez moją Mamusię (z którymi mam największy problem na fotach, bo są dużo ładniejsze w rzeczywistości!).
A jak mi się znudzi aktualne etui to odpruję kwiatki i przyszyję do kolejnego ;)

Pozdrawiam gorąco, Aiden

Czytaj dalej

Długo wyczekiwane etui na czytnik

Ostatnio czas przelatuje mi między palcami jakby doba robiła się coraz krótsza, a może to wina mojego ciągłego zmęczenia i tego, że najchętniej cały czas bym spała? ;)

Jakiś czas temu postanowiłam uszyć sobie etui na czytnik i...długo było to tylko postanowienie, bo pomysłów miałam chyba ze sto i nie mogłam się zdecydować ;) Wiedziałam tylko, że KONIECZNIE ma być z szydełkowymi kwiatkami (które zrobiła moja zdolna Mamusia przy okazji robienia nowej serwetki, którą pewnie pokaże niedługo na facebooku). 
Ostatecznie stanęło na prostym etui zamykanym na zamek w rudo - pomarańczowym kolorze (żeby pasował do tej torby co to zamierzam ją uszyć ;)). 

Dziś tylko jedno zdjęcie jako zapowiedź, bo czekam na słońce żeby zrobić lepsze zdjęcia ;)

Czytaj dalej