Skrzynka (nie)spękana.

Udostępnij ten post

Jakiś czas temu postanowiłam sobie zrobić skrzynkę na 'najczęściej używane serwetki' żeby móc resztę ładnie zapakować i wynieść do piwnicy, bo mieszkanie się niestety nie powiększa, a rodzina (na szczęście tak) i muszę nieco ograniczyć miejsce na przyrządy do decou. 
Wynalazłam sobie motyw i wzięłam się do roboty: pomalowałam, pociapałam, poprzecierałam, wycięłam, przykleiłam i...no właśnie! W tym momencie wpadłam na pomysł użycia Pentarta do delikatnych spękań zapominając o moim nie lubieniu się z dwuskładnikowymi spękaczami. Dobrze, że się częściowo ładnie zmył, a resztę udało się zrolować ;)
Tym sposobem zrobiłam sobie skrzynkę, która mi kompletnie do niczego nie pasuje, a na dodatek po zrobieniu mniej mi się podoba niż w moich planach ;-)
Coś mi się wydaje, że szlifierka pójdzie w ruch.
A oto to cudo:

Pozdrawiam, Aiden.

Ps. Zapraszam do udziału w candy.

1 komentarz :

  1. Uwielbiam twoje skrzyneczki, są zawsze takie piękne :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam do kolejnych odwiedzin!