Bomb(k)owy lament nad kubiem z kawą

Udostępnij ten post

    W tym roku po raz pierwszy zabrałam się za robienie bombek choinkowych (bo ciężko coś robić z noworodkiem jak rok temu) i to od razu w trudniejszy sposób! Bo któż by mi kazał kupić medaliony do których przecież łatwiej się przykleja papier i serwetki? Nie! Oczywiście, że musiałam się uprzeć na piękne, okrągłe bombki i mój upór sprawił, że o mało nie wywaliłam ich przez okno (a mieszkam wysoko)! Pobiłam własny rekord i z arkusza papieru ryżowego wyszła mi jedna bombka o średnicy 10 cm i kupka zużytego papieru ryżowego, który za nic w świecie nie chciał się przykleić tak jakbym chciała (a taki był ładny!). Na szczęście serwetki okazały się łatwiejsze we współpracy i jednak jakieś własnoręcznie ozdabiane bombki się pojawią w tym roku, jednak na pewno nie w tym poście, bo schną i nabierają mocy urzędowej :-)

Może ma ktoś jakieś dobre, sprawdzone sposoby na bombki?
Pozdrawiam serdecznie, Aiden.


 


4 komentarze :

  1. Najlepiej zacząć od małych motywów :) Duże zawsze sprawiają problem, trzeba dobrze zaplanować gdzie naciąć, żeby było jak najmniej widoczne.
    Ja też wolałabym ozdabiać medaliony, ale niestety nakupiłam dwa lata temu trochę okrągłych bombek i trzeba będzie je wreszcie zrobić.
    Szkoda, że nie pokazałaś bombeczki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokażę na pewno tylko doprowadzę ją do jakiegoś sensownego wyglądu (pewnie w następnym poście) :-) Na szczęście okrągłych bombek mam tylko pięć, więc może skuszę się na medaliony też :-)
      Pozdrawiam i dziękuję za wizytę!

      Usuń
  2. Ja się za okrągłe bombki jeszcze parę lat nie wezmę, mowy nie ma :), więc odważna jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo z tymi okrągłymi bombkami to tak właśnie jest ;) Ale najgorsze jest to, że spodobało mi się bombkowanie! :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz i zapraszam do kolejnych odwiedzin!